Archiwum Polityki

Proces Rywina (krótki kurs)

Oskarżony, jedyny na miarę światową polski producent filmowy, człowiek bogaty i sławny, trochę też aktor; w tle korupcja, media, największy dziennik kraju i jego redaktor – bohater aksamitnej rewolucji; zaś wśród świadków – prezydent, premier, ministrowie, ludzie z pierwszych stron gazet. Szykuje się niesłychane widowisko. Aby pomóc w nim uczestniczyć szerokiej publiczności, przedstawiamy proces w pytaniach i odpowiedziach.

Czy Lew Rywin jest traktowany jak każdy inny oskarżony?

Nie. Gdyby to był Kowalski, sprawę rozpoznawałby sąd rejonowy, jeden sędzia z ławnikami wybrany z losowania. W przypadku Rywina sąd rejonowy, w istocie dzielnicowy, chciał uniknąć ambarasu, trudności, napięcia i polityki, więc przekazał sprawę wyżej, do sądu okręgowego. Ale i tu sprawę rozpoznaje trzech sędziów zawodowych (a nie rutynowo – sędzia i dwóch ławników). Można zrozumieć dlaczego, ma to podstawę prawną, ale proces jest „dwa oczka wyżej”.

Polityka 49.2003 (2430) z dnia 06.12.2003; Temat tygodnia; s. 20
Reklama