Archiwum Polityki

Nowa kadencja – oby ostatnia

Czytając tekst Andrzeja Goszczyńskiego [„Mapet sąd”, POLITYKA 38] o wyborze ławników przez rady miast i gmin, wyłącznie z grona kandydatów wywodzących się lub związanych z jedną partią, lub też o przypadkach, gdy ławnikami zostali małżonkowie, krewni i powinowaci wybierających ich radnych, a nawet sami radni, należy mieć poważne wątpliwości, czy ci sędziowie niezawodowi są osobami właściwymi do obiektywnego i niezawisłego wymierzania sprawiedliwości. W cytowanym artykule sędzia Marek Celej wyraził pogląd, że „udział ławników ludowych w sądzeniu jest polską tradycją”. Stwierdzenie to wymaga jednak uzupełnienia, iż w formie znanej obecnie ławnicy zaistnieli w naszym wymiarze sprawiedliwości dopiero po II wojnie światowej w ramach przenoszenia do niego wzorów radzieckich, natomiast w dawnej Polsce przez wieki ławnicy nie zawsze pełnili funkcje sądownicze, a nadto ich uprawnienia i przygotowanie, a także sposób powoływania były odmienne.

(...) Uważam, że najwyższa już pora, aby dokonać krytycznej oceny tej instytucji oraz dostosować ją do wymogów sądownictwa działającego zgodnie ze standardami Unii Europejskiej. Wymaga to stworzenia odpowiedniego systemu szkolenia kandydatów na ławników – aplikacji, której ukończenie dawałoby podstawę do ubiegania się o ten urząd. Jest to system znany i praktykowany w innych państwach europejskich, w których orzekają sędziowie niezawodowi, dający gwarancję prawidłowości ich działania i zapobiegający występowaniu anegdotycznych sytuacji opisanych przez autora artykułu.

Jerzy Żuralski, prezes Sądu Rejonowego

w Wąbrzeźnie

Polityka 49.2003 (2430) z dnia 06.12.2003; Listy; s. 94
Reklama