Archiwum Polityki

Chodzę od baru do baru

Mój rzymski znajomy, z zawodu lekarz, przez wiele lat był właścicielem modnego baru, który nosił imię równie modnego amerykańskiego pisarza. Bar Hemingway przynosił krociowe dochody, ponieważ o każdej porze dnia bywał pełny. Bywał pełny, ponieważ był modny. Mój znajomy tłumaczył mi, że na to, by lokal był trendy, nie można zasłużyć jakością samych usług. Kawa jest wszędzie z podobnych ekspresów i zwykle smakuje tak samo, podobnie jak trunki przy ladzie. Moda wiąże się trochę z położeniem lokalu, ale nie na tyle, by to położenie gwarantowało sukces.

Polityka 3.2004 (2435) z dnia 17.01.2004; Zanussi; s. 89
Reklama