Archiwum Polityki

Homo spółka z o.o.

Profesor Mikołaj Kozakiewicz (POLITYKA 43) zauważa, że "sztywna formuła małżeństwa coraz mniej przystaje do rozmaitości sytuacji życiowych". To spostrzeżenie nie wydaje mi się trafne. Równie dobrze można by powiedzieć, że sztywna formuła hipoteki coraz mniej przystaje do rozmaitości sytuacji życiowych. Sytuacje życiowe są rzeczywiście rozmaite, ale hipoteka dotyczy tylko niektórych z nich. Czy zauważona przez pana profesora rozmaitość sytuacji życiowych rzeczywiście sprawia, że hipoteka jest zła i przestarzała? Wcale nie.

Do każdej sytuacji życiowej trzeba zastosować odpowiednie instytucje. W przeciwnym razie grozi nam chaos semantyczny i prawny.

Jeśli konstytucja w art. 18 definiuje małżeństwo jako "związek kobiety i mężczyzny", to znaczy, że to pojęcie zarezerwowane jest wyłącznie dla związków tego rodzaju. Oznacza to też, że związki między dwoma (lub więcej) mężczyznami albo dwiema (lub więcej) kobietami powinny być nazywane inaczej. Pan profesor Kozakiewicz chyba to rozumie, bo postuluje tylko wprowadzenie "umowy cywilnej".

Polityka 46.1998 (2167) z dnia 14.11.1998; Społeczeństwo; s. 98