Archiwum Polityki

Mimo wszystko jeszcze jary

+++

W lutym 2004 r. skończył 60 lat, ale, jak twierdzą wtajemniczeni, zaaplikował swojemu organizmowi taką dawkę niesportowego trybu życia, że ma prawo czuć się, jakby tych lat skończył co najmniej 120. Johnny Winter przypomniał o sobie po wieloletniej przerwie nową płytą zatytułowaną lakonicznie „I’m a Bluesman”. Zawartość muzyczna potwierdza komunikat, który artysta przekazuje w tytule. Tak, Johnny Winter w dalszym ciągu jest bluesmanem i dowodem na to jest trzynaście utworów zamieszczonych na jego nowej płycie.

Polityka 38.2004 (2470) z dnia 18.09.2004; Kultura; s. 55
Reklama