Archiwum Polityki

Porwane, nakierowane, zestrzelone?

To był zamach. Nikt w Rosji już nie wątpi, że jednoczesny upadek dwóch rosyjskich odrzutowców pasażerskich: lecącego z Moskwy do Wołgogradu Tu-134 i z Moskwy do Soczi Tu-154, śmierć 89 osób znajdujących się na pokładach, to nie wynik błędu pilotów ani złego stanu maszyn, ani wadliwego paliwa. Trzy dni po katastrofie takie wersje wydarzeń przestała lansować Federalna Służba Bezpieczeństwa, przyznając się tym samym do kolejnej porażki. Zamach wziął na siebie odłam Al-Kaidy, ale jego deklaracja jest przyjmowana w Rosji z rezerwą.

Polityka 36.2004 (2468) z dnia 04.09.2004; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 14