Archiwum Polityki

Na wojnie da się żyć

Noc w mieście nie należy do spokojnych – słychać strzały, wybuchy moździerzowych pocisków, przelatują amerykańskie helikoptery. Jednak żyć trzeba, a w ciągu dnia – jeżeli nie zwracać uwagi na druty kolczaste, posterunki wojskowe i olbrzymie korki – można nawet zapomnieć o trwającej wojnie.

Wiele osób nie chce pogodzić się z wojennym życiem. Tak jak 26-letnia Sausan, która, mimo że ma nieźle płatną pracę urzędniczki, skarży się na los. – W tym kraju nigdy nie spotkało mnie nic dobrego – najpierw wojna z Iranem, potem z Amerykanami, a teraz znów z Amerykanami. Czym ja sobie na to zasłużyłam? My, Irakijczycy, przyzwyczajeni jesteśmy do wojny, w zasadzie ciągle mamy wojnę. Ale ja nie chcę tak żyć. Znam angielski, wyjadę. Gdziekolwiek, byle tu nie zostać.

Polityka 36.2004 (2468) z dnia 04.09.2004; Świat; s. 44