Archiwum Polityki

Wściekłe psy

+++

Quentin Tarantino

do dziś uważa, że jego krwawy debiut sprzed 12 lat o następstwach nieudanego skoku na sklep jubilerski wcale nie jest sensacyjnym thrillerem, tylko komedią. Istotnie, otwierający „Wściekłe psy” soczysty monolog samego reżysera na temat interpretacji przeboju Madonny „Like a Virgin” („to hymn o wielkim drągu”) ujawnia jego osobliwe poczucie humoru. Zaś pamiętna scena zemsty: obcinania ucha jednemu z członków przestępczej grupy, który wystawił gang policji – szczególnie z perspektywy osławionego „Kill Billa” – może się wydać zabawnym w swojej skromności żartem testującym odporność widzów na filmową makabrę.

Polityka 36.2004 (2468) z dnia 04.09.2004; Kultura; s. 52