Archiwum Polityki

Noi albinoi

+++

Kto nie widział jeszcze w życiu filmu islandzkiego, ma szansę zacząć od dzieła naprawdę wyjątkowego. W „Noi albinoi” najpierw zwraca uwagę światło – jak gdyby promienie słońca przenikały przez szyby pokryte cienką warstwą zmarzniętego śniegu. Sinawa rzeczywistość wydaje się lekko odrealniona. Ale akcja filmu toczy się w konkretnym miejscu – w małej miejscowości, gdzieś na islandzkich fiordach. Nad miasteczkiem wznosi się pokryta lodowcami góra, którą kamera pokazuje parokrotnie, jak przekonamy się w finale, nie bez powodu.

Polityka 36.2004 (2468) z dnia 04.09.2004; Kultura; s. 53