Archiwum Polityki

Elizabethtown

Amerykańscy filmowcy to twardzi optymiści. Nawet po ataku na WTC hollywoodzka fabryka snów z energią i rozmachem prowadzi nadal kampanię PR, aby ani na moment widzowie na całym świecie nie przestali wierzyć w happy end. Nawet opowiadając o klęsce, poniżeniu i totalnym upadku – nie zapomina się tam o obowiązkowym pocieszeniu, które w najnowszej produkcji Camerona Crowe’a „Elizabethtown” przybiera postać roześmianej stewardesy, granej przez niezbyt urodziwą Kirsten Dunst, ratującej z depresji przystojnego Orlando Blooma.

Polityka 49.2005 (2533) z dnia 10.12.2005; Kultura; s. 66