Archiwum Polityki

Gadu-gadu

Nie jest może zbyt wesoło, ale za to jest śmiesznie. Premier Kazimierz Marcinkiewicz za jeden z pierwszych obowiązków poczytał sobie pojawienie się w Radiu Maryja. Rzecz sama w sobie niezbyt zaskakująca, gdyż zaciągnięte w kampanii przedwyborczej długi trzeba spłacać (inna sprawa, czy koniecznie z takim pośpiechem), a skądinąd symbolicznymi wizytami zapewne się ksiądz Rydzyk nie zaspokoi. Ale w końcu mus to mus, chciałoby się powiedzieć. Tyle że w wypowiedziach pana premiera musu nijak nie dało się odczuć ani choćby dyplomatycznej powściągliwości.

Polityka 47.2005 (2531) z dnia 26.11.2005; Stomma; s. 105