Archiwum Polityki

Brzydota Moniki Bellucci

Na film „Nieodwracalne” udałem się zwabiony aurą skandalu oraz z pyszałkowatym, a też pełnym szlachetnej nadziei przeczuciem, że prawie na pewno pod skandalizującą otoczką kryje się dzieło jeśli nie wybitne, to przynajmniej interesujące. Wzmacniały mnie w moich przeczuciach i nadziejach dwa wyraziście z przeszłości zapamiętane, choć ma się rozumieć skrajnie różne, przypadki, kiedy także recepcji publicznej towarzyszył skandal, kiedy też ludzie z kina wychodzili, kiedy też na ekranie działy się rzeczy graniczne, ale filmy, o które szło, były po prostu filmami nadzwyczajnymi.

Polityka 5.2003 (2386) z dnia 01.02.2003; Pilch; s. 94