Archiwum Polityki

Służewiec redivivus!

Mija właśnie czterysta lat...

Ale zacznijmy od początku. Krzysztof Dorohostajski chłopem był na schwał. Tym przewyższył Mickiewicza, że w Wereszczakównie nie tylko się kochał, ale ułożył ją również w ślubnej łożnicy, gdzie zresztą trzecią mu była, po Chodkiewiczównie i Chodkiewiczowej (sic!), tej ostatniej z Radziwiłłów. Same już parantele wskazują, że nie tylko na polu matrymonialnym święcił przewagi, acz nikt mu tu nie odmówi pozycji eksperta, czego dowodem jego podręcznik „Porządek, według którego aby się małżonka moja i czeladź przy niej będąca sprawowała”.

Polityka 5.2003 (2386) z dnia 01.02.2003; Stomma; s. 95