Archiwum Polityki

Dziadem mnie zrobili

Siedzi w Sztumie, w pojedynczej celi dla niebezpiecznych skazanych. To jego pierwszy w życiu wyrok, jaki odbywa za kratami. Twierdzi, że zarzucanych mu na procesie czynów nie popełnił. Nie wymuszał haraczy, nie zlecił morderstwa, nie był szefem mafii. Kim więc był, kim jest? – Byłem zwykłym przedsiębiorcą, hodowcą gołębi – odpowiada. – A oni mnie zamknęli, zrobili ze mnie dziada.

Prasa najpierw pisała o Henryku Niewiadomskim jako o domniemanym herszcie grupy wołomińskiej. W czasie procesu białostockiego pojawiły się wątpliwości. Niewiadomski szedł w zaparte – nie przyznawał się do niczego, nawet do pseudonimu. Był do tego stopnia przekonujący, że w końcu dziennikarze zaczęli pisać: Henryk N., domniemany Dziad. Nawet Wysoki Sąd uznał, że kwestia, czy Dziad to Dziad, ma kapitalne znaczenie i poświęcił jej wyjaśnieniu sporo cennego czasu.

Polityka 17.2001 (2295) z dnia 28.04.2001; Kraj; s. 29