Archiwum Polityki

Czajnikiem po głowie

W radiowej reklamie pewnego producenta telefonów komórkowych nauczycielka niezdecydowanie zachęca dzieci. A może wstąpimy do muzeum? Nie – drą się uczniowie. To może obejrzymy jakiś pomnik? – pyta niepewnie. To dobre dla gołębi – wykrzykuje rezolutny malec i wszyscy – łącznie z wychowawczynią – zarykują się z dowcipu, by w końcu zgodnie przyznać, iż najlepiej czas spędzić w sklepie z telefonami. W telewizyjnej – dla odmiany – reklamie pewnej rozgłośni mąż dostaje od żony czajnikiem po głowie tylko dlatego, że ośmielił się słuchać „Wesela Figara” Mozarta zamiast emitowanych przez radio szarpidrutów.

Polityka 41.2001 (2319) z dnia 13.10.2001; Kultura; s. 42