Archiwum Polityki

Ksiądz katolicki

W moich luterskich towarzystwach określenie „ksiądz katolicki” miało, rzecz prosta, wymowę wybitnie pejoratywną. Niezmiernie rzadko spotykana forma „dobry ksiądz katolicki” jaśniała przez to światłem niepojętym i fascynującym. Miałem może dziesięć, może dwanaście lat, powoli wrastałem w Kraków, ale dalej byłem mało rozgarniętym wiślańskim ciulem. Po dziesięcioleciach miało się okazać, że to jest, jak zresztą u wszystkich wiślan, nie do usunięcia. Matka co tydzień prowadziła mnie „na Grodzką”, czyli do naszego kościoła.

Polityka 41.2001 (2319) z dnia 13.10.2001; Pilch; s. 92