Archiwum Polityki

Debata drugoligowa

Wróciłem po paru tygodniach z Australii, a tu świat się głęboko przemienił. Nasz kraj stał się trudny do poznania. Napaść na Amerykę obserwowałem na żywo, to znaczy w realnym czasie, co oznaczało w Australii środek nocy. Noc dodaje grozy i te chwile spędzone przed telewizorem w Canberze, w domu ambasadora nieopodal ambasad Stanów i Izraela, zapamiętam jako chwile horroru. Nie było wiadomo, kiedy się ten atak zatrzyma, czy padną dwie wieże i część Pentagonu, czy także Kongres i Biały Dom, czy spłonie pałac Buckingham w Londynie i zawali się kopuła Bazyliki Świętego Piotra w Rzymie.

Polityka 41.2001 (2319) z dnia 13.10.2001; Zanussi; s. 97