Archiwum Polityki

Metoda Millera

Leszek Miller miał trzy cele: stworzyć szeroką lewicową koalicję, wygrać wybory, utworzyć rząd. Dwa pierwsze osiągnął, trzeci ma w zasięgu ręki. Z rzecznika PZPR-owskiego aparatu wyrósł na przywódcę socjaldemokracji, najsilniejszego ugrupowania politycznego. Czy z posła o dziwnym ironiczno-cynicznym uśmieszku i skłonności do rubasznych metafor wyrośnie mąż stanu?

Gdyby po wyborach 1991 r. powiedzieć komuś, że za lat dziesięć Leszek Miller zostanie premierem, każdy popukałby się w głowę. Jeżeli nawet były sekretarz KC PZPR nie był wtedy politycznym trupem, to rokowano mu rychły zgon. Mówiłeś „beton”, myślałeś „Miller”. Mówiłeś „Miller”, myślałeś „moskiewska pożyczka”. Miller – obrońca obecności w Polsce Armii Sowieckiej, zajadły krytyk III RP. Kiedy wchodził na sejmową mównicę, posłowie prawicy wychodzili z sali.

Polityka 40.2001 (2318) z dnia 06.10.2001; Kraj; s. 20