Archiwum Polityki

Spotkanie na Wiejskiej

Jesień gubi liście, które odnajdą się dopiero wiosną, krople deszczu sypią się jak kulki rtęci z rozbitego termometru. Szedłem Wiejską, gdy nagle zobaczyłem znajomą twarz. Spojrzałem jeszcze raz: ależ tak, to polityk zawodowy, ozdoba programów telewizyjnych, radiowy gadacz, kaskader wywiadów prasowych. Zwykle uśmiechnięty łaskawie, tym razem spochmurniały podniósł oczy ku niebu i jęknął:

– Panie B., pomagasz tylu nieznajomym, dlaczego nie pomogłeś mnie? Wszyscy mówili, że jestem mądry, więc pogodziłem się z tą opinią.

Polityka 40.2001 (2318) z dnia 06.10.2001; Groński; s. 97
Reklama