Archiwum Polityki

Obława na buławę

Wymiar sprawiedliwości ostatecznie odnalazł i osadził na dwa lata w więzieniu Krystiana Waksmundzkiego, komendanta Związku Legionistów Polskich, który – jak kiedyś Szwedzi – próbował złupić klasztor na Jasnej Górze. Szwedom się nie udało, Waksmundzkiemu tak. Dziś jasnogórscy ojcowie paulini, piłsudczycy w kraju i za granicą, wreszcie komornik głowią się nad tym, gdzie komendant mógł ukryć buławę i szablę marszałka Rydza-Śmigłego.

Krystian Waksmundzki jest bojownikiem. Najpierw walczył z komunistami, gdy dwadzieścia lat temu stanął na czele krakowskiego Komitetu Opieki nad Kopcem Józefa Piłsudskiego. Orężem bojownika był wówczas głównie staranny kamuflaż: na spotkaniach piłsudczyków zjawiał się w perukach, z przyklejoną brodą albo w ciemnych okularach i o lasce (POLITYKA 18/2000). W takim przebraniu – zapewniał – nie rozpozna go nawet komunistyczna agentura. Nieco później agentami okazała się w jego oczach większość członków komitetu.

Polityka 4.2002 (2334) z dnia 26.01.2002; Społeczeństwo; s. 76