Archiwum Polityki

Bar Świat

Jak to powiedział pacjent do psychoanalityka, kiedy już ułożył się na kozetce:
– Panie doktorze, czuję się świetnie. Może pan doktor wytłumaczy mi, dlaczego?

Nie, nie czuję się świetnie. Z kątów wyłażą strachy dzieciństwa, lęki pomieszczeń zamkniętych, do których docierały tylko głosy i kroki, potęgując niepokój o trwałość małego świata wypełnionego rzeczami z cudzego życia. Na strychu – jednym z pomieszczeń zamkniętych był strych – poniewierał się szafkowy patefon marki Boston; nazwa była wypisana na powierzchni dawno już zepsutego patefonu ze srebrnym ramieniem, kiedyś podtrzymującym igłę okrążaną przez płyty.

Polityka 38.2001 (2316) z dnia 22.09.2001; Groński; s. 100
Reklama