Archiwum Polityki

Nóż do papieru

Jak człowiek tysiąc razy obejrzy w telewizorze wieżowiec, w który trafia samolot – innym potem okiem na swojskie wieżowce patrzy. Nie żebym zaraz czekał, kiedy śmiercionośna maszyna wyłoni się zza pobliskiej chmury, ale trochę nieznanego dotąd niepokoju jest. W takich subtelnych znaczeniach konsekwencje zamachu są istotnie bardzo dalekosiężne. Kiedy jednak kolejny raz słyszę ten nie do zniesienia frazes, że Ameryka, że świat nigdy już nie będzie taki sam – czuję obrzydzenie.

Polityka 39.2001 (2317) z dnia 29.09.2001; Pilch; s. 107
Reklama