Archiwum Polityki

Trzecia siła

Nazwały się z angielskiego NGO – organizacje pozarządowe. Przez ostatnie dziesięć lat urosły po cichu w wielką siłę. Wpływają na coraz więcej sfer życia w kraju, w niektórych nawet zdobyły monopol. Zatrudniają na etatach 100 tys. osób i dysponują wielomilionowymi środkami, często – budżetowymi, i równie często poza wszelką kontrolą. Trudno też o dziwniejszą mozaikę ludzi i motywów. Obok oddanych społeczników – niespełnieni ambicjonerzy. Obok szlachetności celów – cwane naciągactwo. Obok filantropii – zwykły biznes.

Ludzie z trzeciego sektora, czyli spoza dwóch innych: biznesu i polityki, podkreślają swoją niezależność i wyjątkową rolę w umacnianiu demokracji. Organizacje pozarządowe coraz częściej obejmują niemal na wyłączność poszczególne działki w państwie, zwłaszcza w sferze socjalnej, charytatywnej, ochrony zdrowia, edukacji czy ekologii. Opiniują, decydują o podziale funduszy, wydają opracowania, które potem funkcjonują prawie jak rządowe dokumenty. Organizacje, które korzystają z szyldu NGO, reklamujące się jako szlachetne inicjatywy prospołeczne, mają ułatwione dojścia do gabinetów władzy i pieniędzy.

Polityka 37.2001 (2315) z dnia 15.09.2001; Kraj; s. 22