Archiwum Polityki

Głosy i glosy

Aby ośmielić demokrację na Kubie, USA powinny być czymś więcej niż tylko biernym widzem.
Robert Kagan

amerykański eseista polityczny
Rezygnacja Fidela Castro z funkcji szefa państwa (ale nie partii) na Kubie obudziła chyba przesadne nadzieje w świecie. Rzeczywiście: światowa potęga nie ma szczęścia do kraju, który ma pod bokiem. To Waszyngton pierwszy uznał reżim Castro, potem próbował go siłą obalić, ale nie umiał go nigdy zmiękczyć.

 

Zamiast stać się dumnym twórcą „społeczeństwa właścicieli”– Bush okazał się jego grabarzem.

Polityka 9.2008 (2643) z dnia 01.03.2008; Świat; s. 50