Archiwum Polityki

Niech już nie boli

Kilka milionów Polaków musi codziennie walczyć z bólem. Wielu wygrywa ten najważniejszy dla nich pojedynek, który często przesądza o sensie życia; wielu – niestety – przegrywa. A przecież żyjemy w czasach bardziej komfortowych niż nasi przodkowie, którzy całe wieki musieli czekać, aż medycyna znajdzie sposób na tę poniżającą, degradującą dolegliwość. Pomagali sobie odpędzaniem duchów, żuciem liści koki, sokiem z makówek. Dziś skuteczne środki są dobrze znane, ale ból wciąż odbiera chorym siły i poczucie godności. Ludzie cierpią z biedy (bo nie stać ich na drogie kuracje), z niewiedzy (że wcale nie musi boleć) lub tylko dlatego, że służba medyczna zwleka z udzieleniem skutecznej pomocy. Równie bolesny jest każdy z tych powodów.

Nie ma szczegółowej statystyki, pozwalającej scharakteryzować dolegliwości bólowe. Różne instytucje państwowe prowadzą rejestry zachorowań na raka, choroby serca, gruźlicę, ale dokładnych danych dotyczących częstości występowania bólu nikt nie zbiera. Prawdopodobnie wszyscy musielibyśmy się w takim rejestrze znaleźć, bo nie ulega wątpliwości, że ból jest najczęstszym objawem każdej choroby i towarzyszy nam od urodzenia aż do śmierci. Jest doznaniem zarówno fizycznym jak i zmysłowym (mówi się nawet, że ból to emocja, tak jak nienawiść i gniew), więc każdy przeżywa go inaczej, na swój sposób.

Polityka 48.2001 (2326) z dnia 01.12.2001; Raport; s. 3
Reklama