Archiwum Polityki

Saksy i seks

W autochtonicznych rodzinach na Śląsku Opolskim jeszcze niedawno rozwód był nie do pomyślenia. Gdy ktoś zostawiał żonę i odchodził z inną kobietą, odsuwali się od niego najbliżsi i otoczenie. A jeśli poszedłby po rozstrzygnięcie do sądu, pewnie musiałby wynieść się ze wsi. Śląskość znaczyła przez wieki święty niemal porządek rzeczy. Swojski Heimat, ta najmniejsza ojczyzna, miejsce przebywania od pokoleń, była dana raz na całe życie. Tak samo rodzina. Raptem wszystko się odmieniło.

Zmianę obyczajów powoduje masowa w ostatnich latach migracja ze Śląska na Zachód. Za pracą, za lepszym zarobkiem. Wyjeżdżają przede wszystkim ci, którzy mogą być legalnie zatrudnieni w państwach Unii Europejskiej: dwupaszportowcy, posiadający obok polskiego także niemieckie obywatelstwo. Według Ryszarda Donitzy, dyrektora biura Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców na Śląsku Opolskim, za granicą pracuje stale od 70 do 90 tys. mieszkańców Opolszczyzny oraz z części powiatów gliwickiego i raciborskiego w województwie śląskim.

Polityka 33.2001 (2311) z dnia 18.08.2001; Społeczeństwo; s. 66
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >