Archiwum Polityki

Jak ludziom zginęła fabryka

Mafia, mafia – szeptała po kątach załoga przędzalni, kiedy zobaczyła pół roku temu nabywców swego zakładu. Mafia, nie mafia, fakt, że po przędzalni nie ma śladu.

Krystyna Chróścicka w dzień powszedni wstaje po piątej rano. Choć pora jest barbarzyńska, wstaje bez problemu, bo robi tak od przeszło 30 lat. Wita się z psami, je śniadanie i za piętnaście szósta wychodzi do swojego zakładu pracy – przędzalni bawełny Raftom w Ścinawce Średniej w Kotlinie Kłodzkiej. Nie ma daleko. 300 m, dwa zakręty i już jest w pracy. Tam, pod drewnianą bramą, spotyka jeszcze kilkanaście osób z załogi przędzalni. Ale nikt nie wchodzi „na zakład”.

Polityka 28.2006 (2562) z dnia 15.07.2006; Społeczeństwo; s. 78