Archiwum Polityki

Marsz do spowiedzi

Proszę państwa, wylądowaliśmy miękko w twardej rzeczywistości IV RP.

Nawet mnie to nie zdziwiło, że piloci żartują, uprzedzając pasażerów: już wkrótce miny im się wydłużą, poczują się obolali od zastrzyków optymizmu. Zresztą wesołe uprzedzanie ma sens. Dość powołać się na autorytet: Arthur Koestler (ten od „Ciemności w południe”) twierdził, że rozbawione gęsi przechadzające się po Kapitolu ocaliły Rzym. Natomiast smutna jak kwintesencja nieszczęść obywatelka Kasandra nie uratowała nikogo.

Polityka 29.2006 (2563) z dnia 22.07.2006; Groński; s. 92