Archiwum Polityki

Jurkowi Pilchowi dedykuję

Felieton niniejszy składa się z dwóch części niemal całkowicie niezależnych: sportowej i uczuciowej. Od sportowej zacznijmy.

Mistrzostwa świata w piłce nożnej dotarły szczęśliwie do końca. Szkoda oczywiście tych kilkudziesięciu (a może i kilkuset – telewizja francuska transmitowała wszystkie spotkania w całości) godzin zmarnowanych na oglądanie kopaczy skórzanej kuli. Ostateczny efekt jest jednak pozytywny. Doszedł oto człowiek do takiego stopnia przesytu, że niech grają teraz nawet Marsjanie z reprezentacją kuli ziemskiej złożoną z samych Zidanów, telewizora nie włączę.

Polityka 30.2006 (2564) z dnia 29.07.2006; Stomma; s. 93