Archiwum Polityki

Viva Coca-Cola!

Źle się działo w państwie meksykańskim. Wojsko nie pchało się tam wprawdzie do rządzenia, a wskaźniki gospodarcze są ostatnio dobre, ale system polityczny przeżarły nepotyzm i korupcja. Nowy prezydent Vicente Fox jest ekonomicznym liberałem i społecznym konserwatystą. Władzę obejmie za pół roku. Czy uczyni z Meksyku podręcznikowy przykład kapitalizmu z ludzką twarzą, a sam zostanie pieszczoszkiem międzynarodowej prawicy?

Vicente Fox ma szansę. Zapracował na wygraną solidnie. Najpierw jako gubernator stanu Guanajuato, gdzie rządził od 1995 r. mając przeciwko sobie lokalny parlament zdominowany przez opozycję, z którą potrafił współpracować. Rozwijał swój wrodzony talent do kontaktowania się z ludźmi. Nie siedział za biurkiem w gubernatorskim gabinecie, tylko jeździł po kraju. Uwielbiał spotykać się i rozmawiać z najzwyklejszymi zjadaczami tortillas. Hołubił drobny i średni biznes, który wspierał kredytami ze specjalnie po to stworzonego banku.

Polityka 29.2000 (2254) z dnia 15.07.2000; Świat; s. 34