Archiwum Polityki

Pan Antoni

Ostatni raz widziałem go w kawiarni Ujazdowska, do której przeniósł się z Marca. Wiedział, że jadę do Londynu. Prosił więc o przekazanie listu i pozdrowień Zuzannie S., przyjaciółce z młodości. Był jak zawsze elegancki – w granatowej marynarce, koszuli w paski, starannie zawiązanej muszce. Obok na krześle leżał słomkowy kapelusz. Sfatygowany akurat tyle, ile trzeba. Zaniepokoił mnie opatrunek na palcu. Pan Antoni zbył to machnięciem ręki, przekreślając gestem nieważny epizod.

Polityka 29.2000 (2254) z dnia 15.07.2000; Groński; s. 85