Archiwum Polityki

Zmierzch Wassermanna?

Koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann poniósł w ostatnim tygodniu dwie prestiżowe porażki. Najpierw do dymisji podał się szef podlegającej mu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Witold Marczuk. Jednak dla Wassermanna policzkiem musiało być to, że następca Marczuka Bogdan Święczkowski przyszedł do ABW z resortu sprawiedliwości. Tym zaś kieruje Zbigniew Ziobro, do którego Wassermann nie kryje niechęci już od czasów wspólnej działalności w PiS w Krakowie. Co więcej, nowy szef ABW jest kolegą Ziobry z czasów aplikacji i uchodzi za jego zaufanego człowieka. To Ziobro awansował Święczkowskiego z szeregowego prokuratora w Katowicach na szefa biura ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej.

– Wassermann marzył o stworzeniu osobnego ministerstwa, które skupiałoby specsłużby. Miało to o tyle sens, że dotąd rzeczywiście żaden z tzw. koordynatorów nie zdołał w pełni opanować wszystkich służb. Ale władza Wassermanna, zamiast rosnąć, systematycznie maleje – komentuje Krzysztof Kozłowski, pierwszy niekomunistyczny minister spraw wewnętrznych. – ABW rządził będzie człowiek Ziobry. Zresztą część kompetencji Agencji spróbuje przejąć Centralne Biuro Antykorupcyjne, a jego szef Mariusz Kamiński nie ma powodu konsultować się z Wassermannem. Z kolei Agencja Wywiadu łatwo może zachować niezależną pozycję z racji specyficznych zadań. Odrębność i szczelność zawsze potrafiły też utrzymać służby wojskowe.

Wassermann traci też wpływy w rodzinnym Krakowie. Po przyjęciu dymisji wojewody Wiesława Kochana, Kaczyński na „pełniącego obowiązki” wyznaczył innego bliskiego współpracownika Ziobry Andrzeja Muchę. Wprawdzie potem sam Ziobro – jak i inni ministrowie PiS – został odsunięty od kierowania lokalnymi strukturami partii, ale i tak zarówno w Warszawie, jak Krakowie ma lepsze od Wassermanna notowania.

Polityka 38.2006 (2572) z dnia 23.09.2006; Ludzie i wydarzenia; s. 17
Reklama