Archiwum Polityki

Bez wiary, bez ducha

Ruszyli, ale jakoś bez przekonania. Konwencja za konwencją, triumfalne gesty, patetyczna muzyka, tu Czajkowski, tam Szopen, odsłonięte portrety, czasem nawet hasła, baloniki, wierni wyznawcy. To od frontu. W kuluarach albo niezłomne przekonanie o szybkim zwycięstwie (SLD i Kwaśniewski), albo góry wątpliwości (pozostali kandydaci) i bardzo różne stawki, czasem nawet nie do końca jasne.

Wybory prezydenckie weszły w nową fazę. Znany jest oficjalnie ich termin – 8 października, znani są wszyscy poważni kandydaci. Dla innych testem prawdy będzie koniec sierpnia, kiedy to trzeba będzie przedstawić do rejestracji 100 tys. podpisów, co oznacza, że liczba pretendentów stopnieje. Spekulacje sprowadzają się obecnie w zasadzie do dwóch pytań: czy wybory rozstrzygną się już w pierwszej turze i kto zajmie w głosowaniu drugie miejsce. Czy będzie to Marian Krzaklewski, za którym stanie siła (mocno jednak osłabiona) struktur AWS i Solidarności, a więc realny obóz polityczny, czy też Andrzej Olechowski, którego siłą ma być łatwość medialnego komunikowania się z wyborcą, niewielki elektorat negatywny i te cechy, które Polacy u głowy państwa cenią: wykształcenie, dobra prezencja, obycie w świecie.

Polityka 27.2000 (2252) z dnia 01.07.2000; Kraj; s. 31