Archiwum Polityki

Laury plus czek

Kompozytor Wojciech Kilar odebrał w tym roku Złote Berło przyznane mu przez Fundację Kultury Polskiej. Nagroda jest iście królewska, towarzyszy jej bowiem czek na 100 tys. złotych. Jednak tylko nieliczni rodzimi twórcy mogą liczyć na uznanie wsparte znaczącą sumą pieniędzy. Bo choć wyróżniamy artystów nader chętnie, to zazwyczaj honorowo: dyplomem lub statuetką.

Przez wiele powojennych lat wyrazem najwyższego uznania dla twórców były nagrody państwowe. Swych pupili władza ludowa dzieliła na trzy grupy: ci najzacniejsi otrzymywali nagrody I stopnia, zaś mniej zacni – II i III stopnia. Oczywiście przerzedzony był ów „parnas czterdziestolecia”; nigdy nie trafili nań na przykład nasi nobliści Wisława Szymborska i Czesław Miłosz. Rekordzistami byli zaś Witold Lutosławski, Gustaw Holoubek, Kazimierz Dejmek i Władysław Forbet (po cztery nagrody).

Polityka 27.2000 (2252) z dnia 01.07.2000; Kultura; s. 48