Archiwum Polityki

Sztywna dziupla

W białostockim areszcie śledczym w połowie czerwca zbuntowało się kilkuset więźniów. Szczęśliwie tylko na dwa dni. – Znudziły im się salceson i żółty ser – ironizował dyrektor zakładu i zabrał buntownikom za karę radia i telewizory z cel. Z górą 70 niezadowolonych to osławieni gangsterzy i ich „wojsko”. Bunt okazał się niegroźnym epizodem, pozostało jednak pytanie, jak izolować szczególnie niebezpieczną klientelę więzień.

Protest białostockich więźniów przeciwko podrobom był prawdopodobnie wzniecony przez jednego z hetmanów bezprawia. W tamtejszym areszcie siedzą bowiem i osławiony „Dziad” z Wołomina i „Generał” z Łomży.

Rozpierducha to podziękowanie dla klawiszerii za przyszpilenie mafiosa przed sądem – mówią wtajemniczeni. Sugerują tym samym, że bunt został wywołany w odwecie za to, iż funkcjonariusze przechwycili nielegalną korespondencję prowodyra buntu, która mogłaby mieć wartość dowodową w procesie sądowym.

Polityka 27.2000 (2252) z dnia 01.07.2000; Społeczeństwo; s. 74