Archiwum Polityki

Odstawieni do kąta

Czym różni się zakład poprawczy od więzienia? Napisem nad bramą – uważa prof. Marian Filar z Wydziału Prawa toruńskiego UMK. I tu, i tam osadzeni są pozbawieni wolności. O poprawczakach mówi się, że to przedszkola recydywistów. Teraz prawo ma być zaostrzone tak, by małoletnich kierować od razu na uniwersytety, czyli zamykać w kryminałach dla dorosłych. Tyle że 15-latek w mądrze prowadzonym zakładzie poprawczym ma szansę na wyrwanie się z kręgu zła. W więzieniu już nie.

O poprawczakach krążą złe opowieści. Tłok, brutalność, wychowawcy biją nieletnich, nieletni biją wychowawców. Co i rusz gasi się wybuchające tam bunty. Po głośnych ucieczkach media straszą widmem rozszalałych młodocianych kryminalistów, którzy na wolności wezmą odwet za upokorzenia doznane za murem. Wystarczy kilka drastycznych zdarzeń, jak na przykład niedawne samobójstwo Ani pod wpływem przemocy doznawanej od kolegów lub ujawnienie gwałtów w domu dziecka, by obudzić w dużej części społeczeństwa strach i żądania, by władza wobec gówniarzy okazała surowość.

Polityka 46.2006 (2580) z dnia 18.11.2006; Raport; s. 4