Archiwum Polityki

A życie płynie dalej

Kiedy junta wykorzystała nieobecność premiera i bez jednego strzału obaliła rząd, 65 mln Tajów przyjęło to obojętnie. Tajlandia żyje, jak żyła, bo pogoń za groszem jest tu ważniejsza od polityki.

W dniach przewrotu rządowa telewizja zapowiadała wprowadzenie stanu wyjątkowego; generałowie buntownicy powołali Radę Reform Demokratycznych, zawiesili istniejące prawa konstytucyjne i mianowali tymczasowego prezesa rady ministrów, byłego szefa Sztabu Generalnego Surayuda Chulanonta. A 80-letni król Bhumibol, ulubieniec narodu, usankcjonował przewrót. Niemal nikt w Tajlandii nie sprzeciwia się woli jego królewskiej mości. Wprawdzie król ma bardzo ograniczoną władzę wykonawczą, ale stanowi uosobienie buddyzmu, wyznawanego przez ponad 95 proc.

Polityka 46.2006 (2580) z dnia 18.11.2006; Świat; s. 64