Archiwum Polityki

Furtką na komin

Pierwszego czerwca weszła w życie ustawa mająca zlikwidować tzw. kominy, czyli w sposób radykalny przyciąć zarobki prezesów i członków zarządów spółek Skarbu Państwa. Na razie jednak w niczyim portfelu nie ubyło ani złotówki. Nic więc dziwnego, że nie widać też spektakularnych dymisji; jedyną ofiarą ustawy – jak do tej pory – był wiceprezes TVP SA Walter Chełstowski, który zrezygnował z pracy w ramach protestu, lecz kłopotów ze znalezieniem następcy nie było. Prawo pozostaje martwe i stan ten może potrwać dobre kilka miesięcy.

Pamiętamy, że ustawę ograniczającą zarobki prezesów do równowartości sześciu pensji krajowych Sejm i Senat przyjęły z jednomyślnością, z jaką parlamentarzyści głosują tylko przy podnoszeniu własnych uposażeń. Dlaczego więc ten sukces, który spłodziło aż tylu ojców, już po kilku miesiącach został sierotą?

O tym, że ustawa jest niedobra i nie spełni pokładanych w niej nadziei, od początku wiedzą wszyscy, ale przedstawiciel żadnej partii nie powie tego głośno.

Polityka 24.2000 (2249) z dnia 10.06.2000; Gospodarka; s. 60