Archiwum Polityki

Ofiary i gapie

Od kiedy o tym usłyszałam, prześladuje mnie obraz małego chłopca, który z ufnością wyszedł z przedszkola na spotkanie ze znanym sobie i chyba lubianym człowiekiem. To był przyjaciel matki, a matkę chłopiec bardzo kochał. Myślę, że wziął dorosłego za rękę i cieszył się z nieoczekiwanego spaceru. Doszli nad Wisłę. Próbuję wyobrazić sobie, co czuło dziecko, znienacka wrzucane do rzeki. Czy zdawało sobie sprawę z tego, co się naprawdę dzieje? Krzyczało, wyrywało się, próbowało uciec?

Dziś wszyscy rozmawiają o śmierci czteroletniego Michała, przeżywają głęboką traumę. Akcja dramatu rozwija się: najpierw sądziliśmy, że przyczyn należy szukać w chorej psychice jednego lub obu mężczyzn zaangażowanych w prawdopodobne porwanie. Na cenzurowanym znalazło się przedszkole, z którego lekkomyślnie oddano dziecko. Następnie matce chłopca postawiono zarzut współudziału w zabójstwie. Jeśli zbrodnia była przez nią zaplanowana, to żadne rygory związane z kontrolowaniem pełnomocnictw osób upoważnionych do odbioru dzieci nie uratowałyby Michała.

Polityka 5.2001 (2283) z dnia 03.02.2001; Kraj; s. 20