Archiwum Polityki

Co się kroi, co się wałkuje

Prezydent Warszawy nie wygra w sądzie z ministrem finansów, mimo że ten nie wywiązał się z zapisanej w budżecie dotacji na metro. Pozew Pawła Piskorskiego był więc tyleż widowiskowy, co nieskuteczny. Nie każda złożona w ustawie budżetowej obietnica musi być bowiem spełniona. Niekiedy właśnie za jej dotrzymanie minister finansów może zostać postawiony przed Trybunał Stanu. Będzie tak wtedy, gdy państwo finansuje wszystkie zapisane wydatki, chociaż nie osiąga zaplanowanych dochodów.

W 2000 r. obok dziury zaplanowanej, czyli deficytu budżetowego, niespodziewanie pojawiła się druga, wielkości prawie 5 mld zł. Popruły się bowiem dochody, jakie miały wpłynąć z podatków VAT, PIT oraz akcyzy, a dodatkowo nader kiepski w rachunkach okazał się minister edukacji. O tyle samo trzeba więc było ciąć wydatki. Elżbieta Suchocka, dyrektor departamentu budżetu państwa w Ministerstwie Finansów, która zarządza państwową kasą, strzygła dotacje jak trawnik, równiutko.

Polityka 5.2001 (2283) z dnia 03.02.2001; Gospodarka; s. 60