Archiwum Polityki

Zrzutka na prezydenta

Osoby dotujące w czasie kampanii kandydatów po fakcie jakby się tego trochę wstydziły. Wydaje się, że szczególnie niemile publikacją danych firm-sponsorów są zaskoczeni ich szefowie, chociaż znowelizowana ordynacja, przewidująca w tej mierze całkowitą jawność, znana jest od wielu miesięcy. Chodzi zapewne o to, że kiedy to polityk płaci na kampanię swojego kolegi, ma do tego prawo, jeśli nawet taka zrzutka na szefa może wydać się nieco zabawna. Kiedy zaś politykowi płaci firma lub jej prezes, to pytanie o powód szczodrości nie jest bezzasadne.

Członkowie Państwowej Komisji Wyborczej będą mieć kłopoty z samym dotarciem do firm, czy ogólniej, osób prawnych, które sponsorowały kampanie kandydatów. W sprawozdaniu Mariana Krzaklewskiego można znaleźć wśród dotujących jego sztab wyborczy firmy bez adresu lub z adresem szczątkowym. Jedna z nich, na przykład, mieści się w Warszawie przy mało znanej ulicy Rakowick, inna – w nierozszyfrowanym mieście, ale za to przy ulicy Sierak. Warszawska agencja medialna w sprawozdaniu sztabu szefa Solidarności ma lokal przy Reduto, a jeszcze inna firma, tym razem usługowo-handlowa, w Marcinkowicach, przy tajemniczych Rdziostów.

Polityka 4.2001 (2282) z dnia 27.01.2001; Kraj; s. 24