Archiwum Polityki

Niespodzianki

Generał Felicjan Sławoj-Składkowski był miernym ministrem, a już zupełnie nieudanym premierem. W tradycji polskiej pozostał przede wszystkim jako twórca „sławojek”, czyli szaletów wiejskich (będąc z wykształcenia lekarzem maniakalnie dbał o higienę ludu). Opozycja uważała go za tępego stupajkę i serdecznie nienawidziła. Zresztą i pośród prominentów sanacji nie miał zbyt wielu przyjaciół. Słowem postać wydawałoby się jednoznaczna.

Ze zdziwieniem przeczytałem więc w „Alfabecie wspomnień” Antoniego Słonimskiego, a potwierdza to Marian Hemar, jak to dwaj panowie, z Tuwimem na dokładkę, napisali szopkę noworoczną, w której kpili ze Sławoja-Składkowskiego w sposób najbardziej niemiłosierny (a już tej trójcy można w to wierzyć).

Polityka 3.2001 (2281) z dnia 20.01.2001; Stomma; s. 90