Archiwum Polityki

Niewinni grzesznicy

Wspomniałem przed tygodniem zmorę różnych uniwersytetów w Ameryce, jaką jest pojęcie tak zwanej politycznej poprawności. Wielu światłych ludzi z Europy, a także w samych Stanach na przemian to pokpiwa, to polemizuje z tą zmorą. Widać jednak, że rozumne argumenty są bezsilne wobec czegoś, co stanowi rodzaj ideologii i wypełnia pustkę po jakiejś innej wierze.

Nadwątlona po trosze u szczytu polityczna poprawność zeszła ostatnio pod strzechy i króluje przede wszystkim na prowincji, choć odnalazłem ją żywą i nieźle zachowaną nawet w takiej świątyni umysłowej, jaką bez wątpienia jest Uniwersytet Yale.

Polityka 23.2000 (2248) z dnia 03.06.2000; Zanussi; s. 105