Archiwum Polityki

Byle nie na bruk

Być może Anna T. tkwiła już w tak głębokiej depresji, że finał w postaci samobójczej śmierci był nieuchronny. Ale okolicznością, która wyznaczyła moment ostatecznej decyzji, stała się eksmisja na bruk. Dramat 45-letniej pabianiczanki i jej dzieci poruszył opinię. Wyostrzył pytania i problemy narastające od kilku lat wokół eksmisyjnego prawa i praktyki. Dlaczego ludzie niezaradni, samotni, dotknięci nieszczęściem albo postawieni w trudnej sytuacji życiowej nie znajdują oparcia w instytucjach samorządności i opieki społecznej?

Opuszczona przez męża, który wyjechał za granicę, Anna T. samotnie wychowywała dwóch synów. Była zarejestrowana w urzędzie pracy, ale – mimo średniego wykształcenia ekonomicznego – nie mogła znaleźć stałego zatrudnienia. Dorabiała jako szwaczka i żyła wraz z dziećmi w coraz większej biedzie. Przed trzema laty za niepłacenie czynszu zostali eksmitowani z mieszkania spółdzielczego do socjalnego – pokoju z kuchnią w starej, zdewastowanej kamienicy.

Polityka 22.2000 (2247) z dnia 27.05.2000; Kraj; s. 30