Archiwum Polityki

Nie te rozkosze

[dla najbardziej wytrwałych]

Jerzy Pilch, przy okazji premiery adaptacji jego dzieła w warszawskim Powszechnym, wyznał w jednym z wywiadów, że ciągnie go ku teatrowi i myśli o napisaniu dramatu. Warto go trzymać za słowo; oby następne spotkanie ze sceną było bardziej udane niż to obecne, za którego niepowodzenie trudno jednak winić autora. Rudolf Zioło przenosił już był, całkiem ciekawie, „Inne rozkosze” na scenę telewizyjną przed bodaj dwoma laty. Co go podkusiło, żeby tym razem usilnie pokazać naraz dwie Pilchowe prozy: „Inne rozkosze” i „Tysiąc spokojnych miast”?

Polityka 1.2001 (2279) z dnia 06.01.2001; Kultura; s. 40