Archiwum Polityki

Zdjęcie gabinetowe

Kilka lat temu sylwestra spędziłem w hoteliku na Saharze. Nad ranem dwójka rodaków wychynęła z recepcji, żeby sprawdzić, jak wygląda świat. Popatrzyli, poluzowali unurzane w sałatkach krawaty. Po czym tęższy z nich, wyraźnie sfatygowany atrakcjami arabskiej nocy, westchnął po gospodarsku:
– Patrz, kurde, jaka tu musiała być gołoledź, że nasypali tyle piasku.

Korzystna zmiana: najbliższa gołoledź, to znaczy ślizgawka przytuliła się do Pałacu Kultury. Dawniej w tej roli występowała Dolina Szwajcarska.

Polityka 1.2001 (2279) z dnia 06.01.2001; Groński; s. 85