Archiwum Polityki

Olbrzymy, karły, meteory

W naszym rodzimym zbiorze gwiazd występują wszelkie istniejące we wszechświecie formy. Mamy więc czerwone olbrzymy (namaszczone jeszcze przez komunistów), białe karły (dawniej reakcyjne, bo namaszczone przez Zachód), supernowe (wynoszone na firmament natychmiast po debiucie), pulsary (pulsujące osiągnięciami – od wybitnych po mierne), a nawet czarne dziury (trudno się dopatrzyć, by błyszczały). Najjaśniej świecą przelatujące przez nieboskłon komety.

W socjalizmie istniały dwie, niejako konkurencyjne, konstelacje gwiazd. Pierwszą stanowili twórcy, którzy z zapałem opowiadali się po właściwej ideologicznie stronie. Księgarskie półki zapełniały powieści słusznych pisarzy, w kinach straszyły filmy słusznych reżyserów, w muzeach zawieszano słusznych malarzy, a nawet na estradę dopuszczano słusznych wokalistów. Konstelację drugą tworzyli ci twórcy, którzy z reżimem walczyli. By trafić do panteonu, by zdobyć uznanie narodu, wystarczyło czasem być „anty”.

Polityka 52.2000 (2277) z dnia 23.12.2000; Kultura; s. 58