Archiwum Polityki

Pula lęku

Pierwszy rok nowego stulecia będzie zarazem pierwszym, kiedy liczba pracowników polskich banków zamiast jak dotąd rosnąć – zacznie się kurczyć. Zawód, zdawałoby się sztandarowy dla wolnego rynku, na którym rządzi pieniądz, okazał się zawodem wysokiego ryzyka. Mimo prób łagodzenia bólu i upychania zbędnych ludzi gdzie się da, pracę straci w nadchodzącym roku co najmniej 5–6 tys. osób.

W pierwszych latach minionej dekady sieć banków rozwijała się tyleż szybko, co chaotycznie. Prezesi dziewięciu państwowych banków wyłonionych z NBP jak harcerze na podchodach wdzierali się na terytorium sąsiada, otwierając swoje placówki, co może i dobrze służyło idei konkurencji, ale nie było wsparte rachunkiem: mówiąc wprost, do zabawy dopłacano. Ale też było z czego, bo konkurencja była słaba, marże wysokie, pracownik tani, a właściciel odległy: czy państwo kiedykolwiek potrafi się zdobyć na stanowczość, kiedy nie chodzi o jego bezpośrednie interesy?

Polityka 52.2000 (2277) z dnia 23.12.2000; Gospodarka; s. 64