Archiwum Polityki

Prawo ojca

Szturm uzbrojonych agentów federalnych na dom krewnych Eliana Gonzaleza w Miami był kulminacją trwającego przez pięć miesięcy rodzinno-politycznego melodramatu. Dalszy ciąg jest właściwie przesądzony – sześciolatek nie dostanie azylu w USA wbrew woli ojca i wróci z nim na Kubę. Sprawa z powodu apelacji może się przeciągać, ale emocje będą opadać i w końcu wygasną.

Wynik satysfakcjonuje administrację amerykańską, bo spór był kłodą na drodze do upragnionego przez Clintona zbliżenia z Hawaną i można mieć nawet nadzieję, że stosunki będą ciut cieplejsze. Fidel Castro osiągnął swój cel – przez prawie pół roku występował w glorii obrońcy wartości rodzinnych i naród, tym razem z przekonaniem, maszerował pod jego komendę z portretami nowego idola rewolucji: Eliana. Smutną porażkę ponieśli natomiast Kubańczycy z Florydy – stracili nie tylko Eliana, ale także, w oczach społeczeństwa amerykańskiego, sporą część swego moralnego kapitału.

Polityka 19.2000 (2244) z dnia 06.05.2000; Świat; s. 38