Archiwum Polityki

Szklarnia na cmentarzu

Jeszcze kilka lat temu największym wrogiem polskiego archeologa był polski chłop. Ten, co za żadne starożytne skarby nie pozwoli sobie przekopać pola z kapustą. Chłopa z siekierą zastąpił jednak z czasem miastowy z wykrywaczem metalu. Hobbysta doskonale obyty w terenie i regułach wykopaliskowej odmiany ciuciubabki.

Punkt widzenia polskiego archeologa

Poszukiwacz skarbów to zazwyczaj rabuś i maniak. Pojawia się na wykopaliskach nocą i łupi co popadnie. Z importowanym detektorem metalu przemierza metr po metrze. Jest w stanie, jak na stanowisku pod Mokrą, roznieść w pył kilkadziesiąt grobowców sprzed dwóch tysięcy lat. Byle tylko dokopać się do rzymskiej tarczy lub monety. Potem z trudem próbuje upchnąć towar – w antykwariacie, na targu staroci, kolekcjonerowi.

Polityka 19.2000 (2244) z dnia 06.05.2000; Społeczeństwo; s. 92